Kraszanki z Jugowa

Już niebawem Święta Wielkiej Nocy, z którymi wiąże się wiele różnorodnych tradycji, szczególnie w polskiej kulturze ludowej. Jedną z najbardziej popularnych jest święconka, a w niej przede wszystkim jaja – pisanki, kraszanki, kolorowane, naklejane

Jajo, to symbol życia, tak bardzo powiązany w naszej tradycji ze Zmartwychwstałym Jezusem Chrystusem, który po aresztowaniu, wyrokiem Poncjusza Piłata bestialsko biczowany i ostatecznie ukrzyżowany, po 3 dniach opuszcza grób, ukazuje się kobietom, potem uczniom – w ten sposób zapowiadając ludziom, że śmierć to nie jest ostateczność, a jedynie brama do nowego życia.
W poszukiwaniach tych wyjątkowych, często barwnych tradycji odnajdujemy Tadeusza Grzesika, mieszkańca Jugowa, który tworzy piękne kraszanki, drewniane zajączki i wózeczki, baranki, palmy i wiele innych rękodzieł.
– Przychodzi Wielkanoc to już „jadę” z jajkami, a jak Boże Narodzenie, to robię saneczki i jelonki – rozpoczyna swoją opowieść Tadeusz Grzesik. – Dzieciaki moje również, co roku zdobią jajka. Dwa lata temu zrobiłem 90 kraszanek. Wcześniejsze lata po 50 czy 60 sztuk, ale w tym roku mam mniej czasu. Ta tradycja przyszła ze Wschodu. Kraszanki są gęsto zdobione, a nauczyła mnie tego moja mama – dodaje.
Swoją przygodę „z jajem” zaczął od dziecka.
– Odkąd poszedłem do szkoły podstawowej, to już małe drewniane fineczki strugałem i sprzedawałem za bułkę lub dropsa – śmieje się. – Wtedy również były kraszanki – uzupełnia.
Tadeusz Grzesik od jakiegoś czasu związany jest z Kołem Gospodyń Wiejskich w Jugowie i oprócz tego, że wspólnie śpiewa czy występuje, to z pięknymi dziełami pracy rąk, czy też kulinarnymi przysmakami, razem jeździ po jarmarkach, wystawach stołów wielkanocnych.
– Od 6 lat czy 7 jestem w KGW. Kiedyś spotkaliśmy się, zaśpiewałem i już mnie kobiety przygarnęły. Słuchałem również w niedziele ludowych audycji w radiu. Żona nie za bardzo je lubiła, ale dałem jej ultimatum: albo ja się wypisuję z KGW albo ona się zapisuje i się zapisała – śmieje się pan Grzesik. – Realizuje tutaj również wiele swoich talentów: stroiki na Boże Narodzenie, kulinarne smakołyki… to jej dzieła – dodaje.
Razem z KGW odnieśli niejeden sukces i nadal zdobywają wiele nagród i wyróżnień. Nagrywali piosenki dla radia. Pan Tadeusz w Walimiu zdobył tytuł „Sowiogórskiego Mistrza Jaja” – to jedna z wielu nagród w gablocie Sali Wiejskiej „Jugowianka”.
Wszyscy obecni przy naszej rozmowie, cały czas pracują nad kolejnym wyjazdem KGW – tym razem do Wrocławia. Rękodzieła są pakowane, a z kuchni dochodzą zapachy przygotowywanych potraw. Przyglądając się temu ogromowi pracy, poświęcenia i obracanej nieustannie kraszance, którą w połowie zdążył ozdobić mój rozmówca, nie sposób było nie zauważyć, że na to wszystko trzeba mieć sporo czasu.
– Nie pracuję już od 2011 roku i ciągle brakuje czasu… Jak chce się mieć trochę czasu, to trzeba pracować zawodowo, a na emeryturze to go pan nie będzie miał – zwraca się do mnie, ku mojemu zdumieniu, bo zawsze sądziłem, że to właśnie na emeryturze, czego jak czego, ale czasu mi nie braknie.
Nie usiedzi na miejscu, taka jego natura.
– Kredensy naprawiałem, to zegar z kukułką córce zrobiłem, renowacje, do Niemiec rzeźbiłem figurki ludowe po 50 czy 30 cm. Kiedyś było tego więcej, zwłaszcza podczas jesiennych pluch. Siadałem pod piec, kawałek klocka i robiłem – opowiada cały czas skrobiąc kraszankę i tylko od czasu do czasu przerywając, aby pokazać mi swoje kolejne rękodzieło.
Tadeusz Grzesik urodził się w Jugowie i w wieku 24 lat wyjechał na Śląsk. Pracował w kopalni 25 lat, bezpośrednio na ścianie. Miał kilka wypadków, jeden bardzo ciężki. Dziś jego spracowane ręce z precyzją wykonują kolejne wzory na kraszance, wydaje się, że niemal automatycznie, mechanicznie. Czasem zatrzymują się na krótką chwilę, z wiekiem chyba trochę bolą, drętwieją, choć nie narzeka i z zapałem pracuje nad kraszanką. Dzień wcześniej razem z koleżankami z Koła Gospodyń Wiejskich przygotowywali palmy i kraszanki z dziećmi w Stowarzyszeniu Przyjaciół Jugowa.
– Pytam dzieci na warsztatach, czy ktoś w rodzinie robi kraszanki, ale niestety, bardzo mało. Czasem dziadek czy babcia pokazują dzisiaj wnukom, ale coraz mniej – mówi z żalem.
Wracając do jajek – zdobi jajka kurze, gęsie i kacze. Całe, gotowane w wywarze z czerwonej lub brązowej cebuli. Wydmuszki są za kruche. Lepsze są brązowe jajka, a nie białe, bo na białych wychodzą plamy przy barwieniu cebulą. Niektórzy barwią sztucznymi barwnikami, ale pan Tadeusz tego nie robi. Gęsie jaja są najlepsze, najbardziej podatne na zdobienie, a kurze są twardsze. Wzór na gęsim jajku jest również najbardziej wyrazisty.
W trakcie naszej rozmowy kolejne wzory na jajku wykonuje prostym nożykiem.
– Wstaję o piątej rano, piję kawę, stoję przy oknie i już „jadę” z jajkami – śmieje się Tadeusz Grzesik. – Patrzę w okno, jest już widno i to wchodzi w taki rytm. Do ósmej zrobię 1,5 lub 2 jajka i robię przerwę, bo cierpną palce – dodaje.
Nie brakuje chętnych na kraszanki z Jugowa. Wiele z nich rozdał rodzinie, znajomym. Są zamówienia. Swoją pracę zaczyna miesiąc przed świętami. Swego czasu na śniadaniu wielkanocnym gościł wrocławską telewizję. Śmieje się, że niektórzy już boją się otwierać lodówkę, bo gdzie się nie obejrzysz, tam on i inne osoby z KGW.
To wspaniałe, że są jeszcze osoby, które kultywują tradycję. Dla wielu osób te praktyki są niezrozumiałe, zapomniane. Coraz częściej tradycje wielkanocne, jeżeli nawet są praktykowane, to w zupełnym oderwaniu od historii i fundamentów chrześcijaństwa, z którego przecież wyrastają, bez którego są tylko pustym, niewiele znaczącym i niezrozumiałym obrządkiem. Dostajemy kartki świąteczne, również do naszej redakcji. Większość z kolorowymi jajkami, zajączkami. Tylko dwie z Chrystusem Zmartwychwstałym. Quo vadis homine?
Kiedy kończyłem pisać ten tekst, otrzymałem informację, że tegoroczna palma wielkanocna, wykonana przez Koło Gospodyń Wiejskich w Jugowie, podczas Prezentacji Tradycyjnych Stołów Wielkanocnych we ­Wrocławiu, zdobyła tytuł najpiękniejszej palmy wielkanocnej Dolnego Śląska tworzonej w ­tradycyjny sposób. Gratulujemy!
Dawid Sarysz

Str. 7 w numerze 324 tygodnika „Noworudzianin” dostępny w archiwum.




Numer 324
30 marca –
– 5 kwietnia 2018 r.

Pobierz tutaj (pdf)

Dodaj komentarz