W Dolinie Bobru

Postanowiliśmy wypróbować podróż Kolejami Dolnośląskimi. Tak więc 6 sierpnia dwudziestoosobowa grupa zapalonych turystów AniKije, chwacko dojechała SMILEBUSEM (tu pociągiem się nie dało!) do Wałbrzycha Głównego. Dworzec pozamykany na głucho łącznie z toaletami i tylko przez megafon słychać bardzo niewyraźne zapowiedzi. Usłyszeliśmy jednak, że nasz pociąg jest opóźniony o 30 minut – no to tak na zachętę chyba. W pociągu toalety też nie były czynne, ale z „taśmowym” biletem grupowym (jakby nie można wystawić jednego blankietu dla grupy), szczęśliwie dojechaliśmy do Ciechanowic, gdzie rozpoczynał się nasz rajd. Ciechanowice, z górniczymi tradycjami, to dzisiaj mała wieś nad Bobrem, z kościołem św. Augustyna, okazałym domem sołtysa, pozostałościami dawnego browaru i pięknym pałacem Prittwitzów (obecnie odrestaurowywany i będący hotelem, ale na razie nieudostępniony do zwiedzania). Obrana trasa wiodła szlakiem żółtym w kierunku Janowic Wielkich. Pogoda piękna, humory doskonałe, jak zwykle, a tuż obok cały czas towarzyszył nam Bóbr, tu i ówdzie tworząc malownicze zakola (ten odcinek to Janowicki Przełom Bobru). Przeszliśmy pod zabytkowym wiaduktem kolejowym (1866) i równie zabytkowym mostem kolejowym (1864). Cały czas wędrowaliśmy wśród bujnych zarośli i drzew, więc w bardzo ciepły dzień szło się nad wyraz przyjemnie. W pewnym momencie porzuciliśmy jednak sympatyczny szlak i ruszyliśmy w kierunku Miedzianki. Niezbyt długi odcinek, ale tym razem polną drogą w palącym słońcu i pod górkę, trochę dał się nam we znaki, chociaż na pocieszenie można było skubnąć dojrzałe jeżyny. W Browarze Miedzianka przyszedł czas na dłuższy odpoczynek. Siedząc na tarasie podziwialiśmy piękne widoki. Tylko niestety „Cycucha” (czyli lokalnego piwa) nie dane nam było spróbować, bo zabrakło… Wypoczęci, z nowymi siłami, zeszliśmy do Janowic Wielkich, odnajdując po drodze stary kamienny szlakowskaz i w Karczmie Mamarosa (wg lokalnej nazwy) w altanie zjedliśmy bardzo smaczny obiad. Mały spacer po letniskowej dawniej miejscowości był zakończeniem rajdu. Przyjrzeliśmy się kolumnie z Chrystusem (1946), zerknęliśmy na kościół Chrystusa Króla i stary, XV-to wieczny kościółek NMP z krzyżem pokutnym na dachu (pierwotnie krzyż umieszczony był na ścianie budynku) oraz dawny XVII -to wieczny pałac Daniela Schaffgotcha, pełniący obecnie funkcję domu pomocy społecznej. Przez Bóbr „przeprawiliśmy” się Mostem Zamkowym (pierwotnie drewnianym) i na krótkiej drodze do dworca kolejowego zwrócił jeszcze naszą uwagę, przedwojenny drewniany, rzeźbiony drogowskaz: stację kolejową wskazuje spieszący się podróżny z walizką, Miedziankę – robotnik toczący beczkę (tam mieścił się znany browar); niegdyś takie drogowskazy były powszechne w turystycznych miejscowościach Sudetów. Dworzec kolejowy i tu pozamykany na głucho, a my w oczekiwaniu na pociąg wykupiliśmy chyba wszystkie lody w lokalnym sklepiku. Tym razem do Wałbrzycha dojechaliśmy punktualnie, skąd do domu dowiózł nas niezawodny SMILEBUS.

Noworudzki UTW
Anna Szczepan
fot. A. Szczepan

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *