Na początek porażka w Świdnicy

Przed meczem trener Przemysław Malczyk miał z pewnością spory ból głowy związany z linią defensywną naszego zespołu, ponieważ z różnych względów tego dnia zabrakło: Ernesta Polaka, Dawida Kęski, Mikołaja Rosolińskiego i Pawła Arciszewskiego. W tej sytuacji obok Artura Osickiego na środku obrony ustawiony został Marcel Schmidt, straciła na tym oczywiście siła ofensywna naszej drużyny

Obydwa zespoły, które w tabeli dzieli spora liczba miejsc, od początku agresywnie walczyły o posiadanie piłki. Już w 2 minucie, po przejęciu piłki w środkowej strefie, szybki atak lewym skrzydłem wyprowadził Cho. Akcję, uderzeniem z dwudziestu paru metrów, po którym piłka przeleciała nieznacznie nad poprzeczką, wykończył Norbert Pierzga. Precyzyjne rozegranie piłki zawodnikom utrudniał silnie wiejący tego dnia wiatr. Pierwszy, niezwykle mocny, ale także niecelny strzał na naszą bramkę, gospodarze oddali w 8 minucie. W 10 minucie, gospodarze wykonywali rzut wolny z około 30 metrów, mocno lecącą z wiatrem w kierunku naszej bramki futbolówkę, jeden z naszych obrońców głową wybija ponad poprzeczkę. W 14 minucie, mocno uderzona z 20 metrów piłka, przelatuje nieznacznie nad naszą poprzeczką. W 16 minucie przy bocznej linii pola karnego Polonii faulowany jest Diverson, do piłki podchodzi Krzysztof Mika i precyzyjnym płaskim uderzeniem obok muru pokonuje zaskoczonego bramkarza – było to setne trafienie Krzysztofa w barwach Piasta, którego jest wychowankiem. 2 minuty później, kolejny rzut wolny dla naszego zespołu i ponownie Krzysztof Mika, tym razem spod linii bocznej, uderzył bezpośrednio na bramkę – zmierzającą pod poprzeczkę futbolówkę bramkarz z dużym trudem odbija ponad poprzeczkę. W 19 minucie szybki kontratak Piasta, niestety według Pani sędziny, Bartosz Chabrowski w biegowym pojedynku z ostatnim obrońcą dopuścił się przewinienia i świetnie zapowiadająca się sytuacja została przerwana przez gwizdek. W 20 minucie Marcel Schmidt przy próbie opanowania piłki 19 metrów na wprost od naszej bramki, dotyka ją ręką i gospodarze stają przed szansą – mocno uderzona piłka trafia jednak wprost w nasz mur. W 22 minucie nasi obrońcy blokują groźne uderzenie rywala oddane z bliskiej odległości. W 32 minucie gospodarze kilkoma szybkimi podaniami rozmontowali naszą defensywę i płaskim uderzeniem w długi róg zmusili Dominika Kokotta do kapitulacji. W 38 minucie gospodarze wychodzą na prowadzenie – dzięki mocnemu pressingowi przejmują piłkę w naszej strefie obronnej, przegrywają ją w poprzek pola karne-go i mocnym kontrującym uderzeniem z lewej strony szesnastki, umieszczają ją w siatce. W 45 minucie 3 metry przed linią szesnastki faulowany w starciu z obrońcą był Seweryn Sarkowicz, do rzutu wolnego podszedł Cho i niestety posłał piłkę ponad bramką.

W 48 minucie futbolówka znalazła się w naszej bramce, ale chwilę przed tym faulowany był nasz golkiper i trafienie nie zostało uznane. W 52 minucie, po bardzo szybkim kontrataku naszego zespołu, w szesnastce rywali przy próbie minięcia ostatniego obrońcy, na murawę powalony został Krzysztof Mika i gdy wszyscy czekali aż Pani sędzina wskaże na wapno, stało się coś niezrozumiałego – nasz zawodnik został ukarany żółtą kartką za próbę wymuszenia rzutu karnego. W 55 minucie groźny kontratak gospodarzy zakończony mocnym uderzeniem sprzed szesnastki, na posterunku Dominik Kokott, który pewnie broni ten strzał. W 67 minucie Marcel Schmidt wykonując rzut wolny z blisko 30 metrów, nie zdołał płaskim uderzeniem przy słupku zaskoczyć bramkarza. Od 72 minuty nasz zespół musiał radzić sobie w liczebnym osłabieniu po drugiej żółtej i w konsekwencji czerwonej kartce dla Diversona Limy, który przy próbie zagrania przewrotką, trafił rywala w głowę. W 77 minucie z rzutu wolnego w szesnastkę rywali dograł Krzysztof Mika, do piłki w powietrzu doszedł Bartosz Chabrowski, jednak jego uderzenie było zbyt słabe by pokonać dobrze ustawionego bramkarza. W 82 minucie Dominik Kokott sparuje poza linię końcową niebezpieczne uderzenie z dystansu. W końcówce siły się wyrównały ponieważ po 2 żółtej kartce, których tego dnia Pani arbiter nie żałowała zawodnikom, plac gry musiał opuścić jeden z graczy Polonii. W 86 minucie mocno na bramkę rywali z 10 metrów uderzał Patryk Kołat, jednak obrońca zdołał skierować piłkę poza linię końcową. Z kornera Marcel Schmidt zakręcił bezpośrednio pod poprzeczkę, bramkarz zdołał piąstkować jednak futbolówkę tuż przed linią bramkową. W 89 minucie Bartosz Chabrowski wdarł się w pole karne z lewego skrzydła i spod linii końcowej odegrał na 11 metr do nadbiegającego Pawła Kozielca, którego przed oddaniem strzału uprzedził obrońca. W doliczonym czasie gry najpierw obrońca uprzedził nieznacznie Bartosza Chabrowskiego składającego się do strzału głową z bliskiej odległości, a tuż przed końcowym gwizdkiem, od porażki większych rozmiarów uchronił nasz zespół Dominik Kokott, separując piłkę poza linię końcową.

To był prawdziwy mecz walki przez pełne 90 minut. Nasi gracze postawili trudne warunki, wyżej notowanej i faworyzowanej Polonii-Stali. Najbardziej żałować można niepodyktowanego rzutu karnego za ewidentny faul na Krzysztofie Mice.

Str. 22-23 w numerze 371 tygodnika „Noworudzianin” dostępnym w archiwum.




Numer 371
15-21 marca 2019 r.

Pobierz tutaj (pdf)

Dodaj komentarz