Smykałka do robótek

Czesława Karpierz, mieszkanka Tłumaczowa, ponad 40 lat pracowała w czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej w Nowej Rudzie. Swoje pasje rozwinęła, po przejściu na emeryturę

Wśród wszystkich swoich pasji, jakie posiada, na pierwszym miejscu stawia czytanie książek i rozwiązywanie krzyżówek.
– Książki lubiłam czytać od dziecka. Kiedy pracowałam, nie miałam na to czasu. Teraz, kiedy od dwóch lat jestem na emeryturze, znowu dużo czytam. Oprócz tego mogę zająć się robótkami, które zawsze mnie interesowały. Gdy dzieci były małe, ciężko było coś kupić, więc robiłam sweterki na drutach. Chyba wrócę do tej pasji robienia na drutach – wspomina pani Czesława.
Pierwsze pisanki próbowała robić 20 lat temu. Polegało to na malowaniu wydmuszek pisakami. Następne powstawały przy użyciu kolorowego sprayu.
– Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że tak mnie to wciągnie, tak się rozkręci, chociaż robótki lubiłam od zawsze. Miałam do nich smykałkę – uśmiecha się pasjonatka. – Jak trzeba, uszyję sobie coś na maszynie, np. spódniczkę, coś przerobię, poprawię. Nikt mnie tego nie uczył. Sama się nauczyłam, korzystając z gazet z wykrojami – dodaje.
Latem swoje zainteresowania, pasje, odkłada na bok. Przychodzi kolej na działkę, więcej czasu poświęca na spacery z wnukami. Ale, gdy nadejdzie listopad, pochmurne dni, przychodzi zima, a z nią jeszcze dłuższe wieczory…
– Wtedy jest czas na robótki, myślę co trzeba przygotować, co będę robić, stroiki, bombki, czy jeszcze coś innego. Gdy zabieram się do pracy, tworzę ok. dwóch godzin dziennie. Wtedy najczęściej stół w kuchni jest zajęty – opowiada moja rozmówczyni. – Inspiracje czerpię głównie z Internetu. Sposób robienia kwiatków z krepiny, które później wykorzystuję przy robieniu palm (na początku, jak zaczynałam robić palmy, kwiatki do nich kupowałam), też nauczyłam się z Internetu. Zanim zrobiłam kwiatka, przez dwa dni czytałam i zbierałam informacje, jak się do tego zabrać. Chciałabym, żeby była u nas grupa pasjonatów, można by było się czegoś nowego, nawzajem nauczyć. Niestety, tutaj takiej grupy nie ma, tworzę więc sama, w domu – dodaje.
Jej prace, palmy i pisanki brały udział w wystawie, w Domu Ludowym w Tłumaczowie. Były także ozdobą w miejscowym kościele.
– Kiedyś zadzwoniła do mnie znajoma, pytając: „Nauczy mnie pani robić takie kwiatki?” Cieszę się, że komuś się to podoba i chętnie nauczę – śmieje się pasjonatka.
Innym źródłem inspiracji, dla pani Czesławy, są np. stoły wielkanocne czy bożonarodzeniowe.
– Odwiedzając te wystawy, podglądałam, patrzyłam i myślałam: „Jak ktoś to umie zrobić, to może ja też potrafię? Muszę spróbować! Tylko jak zacząć? Pomocy szukałam w Internecie – mówi nasza bohaterka.
W taki sposób, krok po kroku, ucząc się i nabierając doświadczenia, poznała metodę dequpage. W jej dorobku są, ozdobione tą metodą pisanki. Ozdabia je również wieloma innymi sposobami.
– Utrudnieniem jest to, że większość rzeczy trzeba kupować przez Internet, bo w sklepach po prostu ich nie ma. Wtedy zamawiam większe ilości, bo nie opłaca się kupować po troszeczkę – wyjaśnia pani Czesława. – Niedawno spodobał mi się tzw. haft matematyczny. Jeszcze nie zrobiłam nic tą metodą, muszę się więcej na ten temat dowiedzieć. Gdyby mi to ktoś pokazał, byłoby mi dużo łatwiej… – dodaje na koniec.

Str. 11 w numerze 327 tygodnika „Noworudzianin” dostępny w archiwum.




Numer 327
20-26 kwietnia 2018 r.

Pobierz tutaj (pdf)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *