Szlachetna Paczka

W niedzielę 9 grudnia, w siedzibie Nadleśnictwa w Jugowie, odbył się finał corocznej akcji charytatywnej „Szlachetna paczka”

W tym roku, w tej popularnej w całej Polsce akcji, udało się pomóc 4 rodzinom. Darczyńcy znaleźli się sami – przeczytali historię rodzin na stronie internetowej organizatora. W skali kraju, na dzień przed finałem akcji, została tylko jedna rodzina, która oczekiwała na darczyńcę.

W jugowskim nadleśnictwie spotykamy panie, które czynią ostatnie przygotowania do przyjazdu darczyńców: Żak Aneta, Marta Bajer-Bendiuł, Magdalena Grzybowska, Angelika Miśtura. W tym roku, tej wytrwałej ekipie szefuje Justyna Miśtura. Są radosne i podekscytowane. Wspominają i opowiadają przy kawie i pysznym cieście, które same przygotowały. W tegorocznych działaniach pomagali również uczniowie – wolontariusze z noworudzkiego ogólniaka: Wiktoria Szponder, Rozalia Kozakowska, Marlena Kamieniarz i Karol Iwanicki.

– Było nas na początku osiem osób. Byłam trochę smutna, bo więcej osób deklarowało pomoc w zorganizowaniu akcji – wspomina Justyna Miśtura. – Mam dwójkę dzieci, niewiele wolnego czasu, ale udało nam się stworzyć fajną ekipę. Mamy nadzieję, że za rok damy czadu – mówi z uśmiechem.

Nie wszystkie rodziny się kwalifikują. Są pewne progi, choćby finansowe (dochód na każdego członka rodziny). Poza tym, to ma być mądra pomoc, która ma zmotywować rodziny do działania. Nie można wyłącznie liczyć na pomoc „Szlachetnej Paczki” i czekać na kolejne dary ludzi dobrej woli z założonymi rękami.

Kiedy darczyńcy przywożą prezenty nie brakuje wzruszeń, a pomieszczenie szybko wypełnia się paczkami. Pierwszy przyjeżdża pan z włoskiej restauracji i pizzerii „La Nonna” w Polanicy-Zdroju, którzy nie po raz pierwszy uczestniczą w tej akcji.

– „La Nonna” to znaczy „babcia” – to rodzinna restauracja, w której wszyscy jesteśmy jak wielka jedna rodzina – opowiada. – Szefostwo i menadżerowie, czytając listy i poznając historie rodzin, które potrzebują wsparcia, chcą po prostu im pomóc. To ich motywuje do działania. To dobro zawsze też do nas wraca – dodaje.

Kiedy dotarły paczki od wszystkich darczyńców, ogromna ich ilość wypełniła busa po brzegi. Największe emocje towarzyszyły wolontariuszkom w momencie przekazywania paczek. Do jednej z rodzin trafiło ich aż 16, do drugiej 11. Obdarowywani nie kryli zaskoczenia. Było mnóstwo radości i łez szczęścia, że człowiek pamięta o drugim człowieku.

Dziękujemy zarówno darczyńcom jak i wszystkim, którzy zaangażowali się w „Szlachetną Paczkę”, bo „LUBIĘ LUDZI” – jak głosi napis na koszulkach szczęśliwych wolontariuszek.

Str. 7 w numerze 359 tygodnika „Noworudzianin” dostępnym w archiwum.




Numer 359
14-20 grudnia 2018 r.

Pobierz tutaj (pdf)

Dodaj komentarz