Kamil Kuczaj wicemistrzem Polski!

Kamil Kuczaj i jego relacja z Halowych Mistrzostw Polski U18, z których noworudzianin wrócił ze srebrnym medalem

Startowałem w Halowych Mistrzostwach Polski U18 w lekkiej atletyce, w konkurencji pchnięcie kulą. Zawody odbyły się w dniach 7-10 lutego w Toruniu. Moim celem była bezpośrednia walka o medal. To odważny cel, bo poziom lekkoatletyki jest coraz wyższy, szczególnie w konkurencjach rzutowych. Oczywiście przygotowywałem się przez kilka lat, uczestniczyłem w wielu zawodach, w tym podobnej rangi, ale rywale też nie przyjechali na wycieczkę.

Każdy konkurs jest inny, ten rozpocząłem od nieudanej próby. Presja jest duża, proporcjonalna do celu. Drugim rzutem przesunąłem się na trzecie miejsce – bezpieczny finał. To dobrze, bo inaczej trzeci rzut mógłby być ostatnim – do finału po trzech próbach wchodzi najlepsza ósemka. Nerwy zostały, brakowało wyniku, który chciałem osiągnąć. Trzeci rzut bez poprawy, za dużo błędów, za dużo asekuracji.

Przerwa, rozpoczęcie finału. Wymiana spojrzeń z ojcem, który podszedł na najbliższą możliwą odległość. Znamy błędy, trudno było pracować w zimie nad techniką, a w lecie nie mieliśmy rzutni. Nieważne. Ważny jest medal – pierwszy w historii Nowej Rudy w halowych konkurencjach lekkoatletycznych. Być może w ogóle pierwszy w tym stuleciu w jakiejkolwiek konkurencji olimpijskiej w naszym mieście.
Tata jest spokojny, uspokaja i motywuje. Wie, co czuję.

Czwarta kolejka, bezpośrednio przed moją próbą pada bardzo dobry rezultat: 16,01 m. Wypadam z podium. Okrzyki, radość rywala. Wiem, że muszę pchnąć daleko, na granicy rekordu życiowego. Czekam na próbę. Nauczyłem się czekać. Wchodzę do koła, pchnięcie trwa sekundę, w tym czasie nie mogę popełnić większych błędów, wszak wszystko zależy od techniki. Trafiam, muszę wyhamować i utrzymać się w rzutni – w zeszłym roku spaliłem najdłuższe pchnięcie. Udało się, jest daleko! Czekam na wynik. Decydują centymetry. Znam wynik: 16,05 m – jestem drugi!

Emocje szybko uciekają, włącza się szybka analiza – medalu nie stracę. Próbuję zaatakować pierwszego zawodnika, doskonale go znam, wiele razy z nim wygrałem. Podejmuję ryzyko, tracę technikę, dwa kolejne rzuty nieudane. Rywale również nie poprawiają wyników. Koniec konkursu.
Srebrny medal Mistrzostw Polski! Spełnione marzenia, osiągnięty cel!

Radość, zobowiązanie do dalszej pracy – osiągania lepszego wyniku.

Str. 23 w numerze 367 tygodnika „Noworudzianin” dostępnym w archiwum.




Numer 367
15-21 lutego 2019 r.

Pobierz tutaj (pdf)

Dodaj komentarz