Sytuacja jest podbramkowa

Niejednokrotnie pisaliśmy już, że sytuacja kłodzkiego Zespołu Opieki Zdrowotnej jest delikatnie rzecz biorąc nie najlepsza, ale tak źle jak jest obecnie jeszcze nie było.

W środę 10 lipca odbyło się kolejne już w tym miesiącu posiedzenie Komisji Zdrowia i Ekologii Rady Miejskiej w Nowej Rudzie. Na zaproszenie Reginy Wałęsy, przewodniczącej komisji przybyli: Jadwiga Radziejewska, dyrektor ZOZ Kłodzko, Małgorzata Jędrzejewska-Skrzypczyk, wicestarosta powiatu kłodzkiego, Tomasz Kiliński, burmistrz Nowej Rudy, Danuta Cichańska, lekarz, Mirosław Dziedzic, wiceprzewodniczący Rady Gminy Nowa Ruda, Krystyna Śliwińska, dyrektor Biura Poselskiego Michała Dworczyka oraz radni powiatowi: Grzegorz Kuzak i Jarosław Przybył. Ze względu na obowiązki zawodowe w naszym szpitalu, nieobecni byli ordynatorzy: Tadeusz Stępkowski oraz Dariusz Zabłocki.

Na początku posiedzenia Jadwiga Radziejewska nakreśliła, w jakiej sytuacji znajduje się kłodzki szpital.
– Spotkaliśmy się w grudniu ubiegłego roku i wtedy już mówiłam, że sytuacja w naszym szpitalu nie jest najlepsza z dwóch powodów: pierwszy, to zła sytuacja finansowa, a drugim jest zła sytuacja kadrowa. Po pół roku właściwie nic się nie zmieniło, poza dynamiką wzrostową, czyli: sytuacja finansowa pogarsza się bardzo dynamicznie – szybciej niż w ubiegłym roku, a sytuacja kadrowa jest gorsza niż była w grudniu 2018 r. – mówi Jadwiga Radziejewska. – Sytuacja kłodzkiego szpitala powiatowego nie odbiega od sytuacji szpitali powiatowych w Polsce. Sytuacja finansowa pogarsza się z tego powodu, że finansowanie jest na poziomie roku 2015, a od tego roku zdecydowanie wzrosły koszty bieżące utrzymania szpitala. Wzrosły koszty wynagrodzeń, wzrosły koszty paliwa, żywności, leków, krwi, odpadów medycznych, odpadów komunalnych, wody, ścieków etc. Cały czas analizujemy koszty i szukamy oszczędności. Niestety, nie możemy w pełni ograniczyć kosztów z powodów takich, że Narodowy Fundusz Zdrowia nakłada obowiązek, czy to ilościowy kadry i kwalifikacji oraz sprzętowy, ale tak było zawsze. Od sierpnia poprzedniego roku prowadzimy rozmowy z Ministerstwem Zdrowia i centralą NFZ. Kolejne spotkanie odbyło się w czwartek 4 lipca i nie zakończyło się żadnymi uzgodnieniami – kontynuuje. – Jeżeli chodzi o sprawy kadrowe, dzisiejsze informacje, które dotyczą również naszego szpitala: 40% pielęgniarek w Polsce, w przyszłym roku przejdzie na emeryturę, tylko niewielka grupa z nich podejmie trud dalszej pracy. Już dzisiaj są w Polsce problemy ze spełnieniem aktu prawnego o normach minimalnych zatrudnienia pielęgniarek. W grudniu mówiłam o problemach z lekarzami. W tej chwili dochodzi jeszcze problem z pielęgniarkami. Kolejny problem zauważalny również w kłodzkim szpitalu, to jest protest pozostałych pracowników medycznych, mówię o diagnostach laboratoryjnych, fizjoterapeutach i technikach radiologii, którzy żądają podwyżki. My realizujemy ustawę z czerwca 2017 r., mówiącą o podwyżkach dla pracowników medycznych do kwoty bazowej, w tym roku 20%, a pozostała kwota w przyszłym roku, która na dzisiaj wynosi 3.900 zł. Dodatkowo realizujemy ustawy o wynagrodzeniu minimalnym, realizujemy ustawy o podwyżkach dla ratowników medycznych, dla rezydentów, dla lekarzy specjalistów oraz dla pielęgniarek. Od 1 lipca pielęgniarki dostają 100 zł więcej do pensji zasadniczej, co było przewidziane w kontrakcie do końca sierpnia. Od września prawdopodobnie podpisywane będą aneksy o przedłużenie kontraktu. Nadal prowadzimy jeszcze działalność na dotychczasowym poziomie, to oznacza, że te usługi, które oferowaliśmy w grudniu – zarówno w szpitalu w Kłodzku, jak i w szpitalu w Nowej Rudzie i w Kudowie – na dzień dzisiejszy obowiązują nadal. W Nowej Rudzie mamy: Oddział Pediatryczny, Oddział Wewnętrzny, Zakład Opiekuńczo-Leczniczy, mamy specjalistyczne poradnie i karetki pogotowia ratunkowego. Przenieśliśmy poradnię ginekologiczno-położniczą do nowych, wyremontowanych przez nas pomieszczeń – dodała Jadwiga Radziejewska.

Następnie o głos poproszona została Małgorzata Jędrzejewska-Skrzypczyk.
– Po zeszłomiesięcznej sesji rady powiatu przyjęliśmy sprawozdanie z działalności szpitala, które zamyka się stratą ponad 7 mln zł. Chcę tu powiedzieć, że sytuacja tego szpitala jest wyjątkowo trudna i nigdy takiej sytuacji nie było. Kontrakty, które są lustrzanym odbiciem kontraktów z 2015 r. w żaden sposób nie pokrywają działalności szpitala. W tej chwili mamy efekt „kuli śnieżnej”, bo nie dość, że mamy długi, to żeby szpital funkcjonował, zaciągamy kolejne długi. Żeby szpital mógł funkcjonować w prawidłowy sposób, żeby pokrywał nam koszty funkcjonowania, potrzebna nam jest zmiana kontraktu, polegająca na podwyżce o 15%. My, jako samorząd, mamy świadomość tego, że szpital powiatowy jest bardzo ważny, ale przypominam, że opieką zdrowotną zajmuje się państwo, co wynika z konstytucji. Składki zdrowotne są odprowadzane do budżetu państwa i to państwo dystrybuuje pieniądze do poszczególnych placówek leczniczych. Teraz, kiedy brakuje nam 15%, kontrakt jest taki sam jak przed czterema laty i był nienegocjowalny – bo albo podpiszemy, albo nie podpisujemy go w ogóle. Czyli na dzień dobry godzimy się z sytuacją, kiedy ten kontrakt jest niedoszacowany. Mało tego, w ostatnich dniach dolnośląski NFZ podjął uchwałę, że rażąco niskie środki są przeznaczane na szpitale powiatowe. Ten problem nie dotyczy tylko szpitala w Kłodzku, dotyczy zdecydowanej większości szpitali powiatowych w Polsce. Jest po prostu sytuacja krytyczna jeżeli chodzi o finansowanie. My też, podobnie jak pani przewodnicząca, chcielibyśmy, żeby szpital funkcjonował w tym stanie jakim jest, ale to jest niemożliwe. Trzeba się zastanowić, co zrobić jeżeli rząd nam tych 15% nie da. Pisaliśmy w tej sprawie do wszystkich możliwych decydentów, do ministerstwa, do Wspólnej Komisji Samorządu Terytorialnego i Zdrowia, do wszystkich parlamentarzystów z naszego terenu. Rząd nie jest zainteresowany ratowaniem szpitali powiatowych. Brakuje nam 15% i to są fakty – tłumaczy wicestarosta. – Narzucane są podwyżki – bardzo dobrze, niech ludzie zarabiają, tylko w ślad za narzucanymi ustawami, podwyżkami nie idą pieniądze. Powstaje pytanie: skąd mamy wziąć pieniądze? Z domów dziecka, czy z domów pomocy społecznej, żeby ratować dziurę budżetową w szpitalu? Wszystkie zadania społeczne są bardzo ważne. My, jako przedstawiciele samorządu, bierzemy na siebie odpowiedzialność za bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców, ale jeżeli nam tych pieniędzy nie wystarcza, to możemy tylko zaciągać pożyczki. Wprowadziliśmy program naprawczy, który wyniknął z tego powodu, że już przed kilku laty ratowaliśmy szpital i to on sprawił, że nie możemy zaciągać kredytów, żeby zasypywać dziurę budżetową szpitala. My i tak z budżetu powiatu dołożyliśmy do szpitala kwotę ok. 1,5 mln zł na zakup niezbędnego sprzętu – dodała.

Głos zabrał radny Bogusław Frącek, przedstawiciel rady miejskiej w Radzie Społecznej ZOZ Kłodzko.
– Przyglądam się działaniu kłodzkiego ZOZ-u od kilku kadencji, bo tyle mam zaszczyt być w radzie społecznej. Obserwuję jak zmienia się sytuacja finansowa, jakie problemy narodziły się w ostatnich latach. Jeszcze parę lat temu, na posiedzeniu Rady Społecznej ZOZ-u rozmawialiśmy o inwestycjach, mówiliśmy o tym, gdzie możemy przeprowadzić jakiś remont. Podejrzewam, że teraz o tym możemy zapomnieć, a bez inwestycji tak duży szpital nie może funkcjonować. Mało tego, my w tej chwili zajmujemy się zbieraniem „groszy”, trzeba wydzierżawić teren, trzeba zbyć urządzenia, które przestały pełnić swoją funkcję itd., bo musimy zbierać grosze, żeby było na zakup nowego sprzętu, bez którego kontrakt jest niemożliwy. Jeżeli chodzi o sytuację kadrową, to dzisiaj mamy świadomość, że bez lekarzy ilość oddziałów
trzeba będzie redukować – zauważa radny.

Dyskusji przysłuchiwał się burmistrz Tomasz Kiliński.
– Podobnie jak pan radny, od wielu lat śledzę sytuację finansową szpitala i zauważam, że tak źle jak teraz, to jeszcze nie było. Bardzo dobrze, że spotykamy się w tym gronie i o tym dyskutujemy, bo jestem przekonany, że wiedza i świadomość o tym, jak dzisiaj wygląda sytuacja finansowa ZOZ Kłodzko jest bardzo, bardzo ważna. My wszyscy, radni, ja, a przede wszystkim mieszkańcy naszego miasta, powinni wiedzieć co jest przyczyną takiej, a nie innej sytuacji w kłodzkim szpitalu. Bardzo dziękuję pani dyrektor i pani staroście, że w tej sytuacji nasz noworudzki szpital funkcjonuje. O trudnej sytuacji rozmawialiśmy trochę ponad pół roku temu i od tamtej pory rząd nic nie zmienił, żeby tę sytuację ratować. Jeżeli w najbliższym czasie nie zostaną podjęte żadne działania, to powinniśmy sobie zdawać sprawę, że za pieniądze na poziomie 2015 r., przy kolejnych podwyżkach itp., po prostu się nie da. I nie wiadomo jakie działania będą musiały podjąć władze powiatu – w ostateczności chyba likwidację kłodzkiego ZOZ-u i w tym kierunku to zmierza – stwierdził. – Musimy, korzystając z obecności dyrektora Biura Poselskiego Michała Dworczyka, apelować do naszych parlamentarzystów o podjęcie naprawdę stanowczych działań w zakresie zmiany finansowania szpitali. Nie wiemy, czy o tej sytuacji wie ministerstwo – myślę że wie, jeżeli dolnośląski NFZ podejmuje uchwałę o trudnej sytuacji finansowej szpitali, to chyba coś w tym jest. Powstaje tylko pytanie, czy ktoś chce coś z tym zrobić, czy też pozwoli ZOZ-om po prostu upaść, co było by fatalne w skutkach dla mieszkańców wielu powiatów w Polsce – dodał burmistrz.

W nawiązaniu do słów Tomasz Kilińskiego głos zabrała Małgorzata Jędrzejewska–Skrzypczyk, która stwierdziła, że zarówno ministerstwo, jak i wszyscy pozostali decydenci doskonale zdają sobie sprawę z kryzysu w szpitalach powiatowych.
– Byłam na spotkaniu Związków Powiatów Polskich w Warszawie, na którym byli wszyscy starostowie z terenu całej Polski. Jeden z paneli dotyczył sytuacji szpitali powiatowych. Niestety nie było nikogo z Ministerstwa Zdrowia, ale był wiceprezes ogólnopolskiego NFZ-u, który przedstawił strategię funduszu, praktycznie nie odnosząc się do sytuacji szpitali powiatowych. Właściwie dwie konkluzje nam przedstawiono: pierwsza – trzeba uszczelniać wydawanie pieniędzy w szpitalach – czyli uszczelniać coś czego nie ma, a druga konkluzja była taka, że będą wzmożone kontrole szpitali powiatowych. To wszystko, co miał nam do zaproponowania na spotkaniu rząd, którego pan z funduszu był „przekaźnikiem”. Przypominam, że zdecydowana większość starostów, która jest obecnie w partii rządzącej, bez względu na barwy polityczne, była oburzona tym przekazem, bo bez względu na szyld partyjny, starostowie mają ten sam pogląd na to, co się dzieje w szpitalach. Nieformalnie wiemy, że 150 szpitali powiatowych ma się zamknąć – mówiła wicestarosta.

Nie mogło rzecz jasna zabraknąć głosu Krystyny Śliwińskiej, radnej rady powiatu, a zarazem dyrektora Biura Poselskiego Michała Dworczyka, Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
– Deklaruję, że bardzo rzetelnie i bardzo wnikliwie, na ile tylko pozwolą moje możliwości, będę chciała włączyć się w próbę naprawy sytuacji, o której mówimy, a materia jest wyjątkowo trudna. Nie jest moją rolą bronić tutaj rządu, z którym się oczywiście identyfikuję, ale trochę nie zgadzam się z tym, o czym mówi pani starosta. Trudne sytuacje w szpitalach nie pojawiły się teraz, czy od dwóch, trzech lat. Wiadomo, że problem ten narastał całymi latami. Nie ma sensu obwiniać się nawzajem, tylko trzeba pomyśleć, jak znaleźć wyjście z takiej sytuacji, gdzie zadaniem powiatu jest prowadzić ZOZ, leczyć ludzi, a nie przerzucać się oskarżeniami – mówiła Krystyna Śliwińska. – Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że rząd nie reaguje, bo przed przyjazdem tutaj, kontaktowałam się z Ministerstwem Zdrowia, konkretnie z wiceministrem Januszem Cieszyńskim, aby pewne dane, które znam, potwierdzić u źródła. Rzecz dotyczy dwóch informacji: pierwsza to ta, że w roku 2019 rząd przewidział ponad 100 mld zł na dofinansowanie służby zdrowia. To przecież jest niebagatelna kwota i myślę, że jest to więcej, niż tratwa ratunkowa rzucona w sytuacji w jakiej się znajdujemy. Druga informacja jest taka, że nie wszystkie szpitale powiatowe, nie większość szpitali, ale znakomita mniejszość, bo 20% szpitali znajduje się w takiej sytuacji jak ZOZ kłodzki, a 80% spłaca swoje zobowiązania i sobie radzi. Nie rzecz w tym, żebyśmy pokazywali palcem kogoś, nie chcę powiedzieć nieudolnego. To jest nasza wspólna powinność, abyśmy próbowali rozwiązać problem – dodała.

Burmistrz zapytał Krystynę Śliwińską, czy 100 mld zł, o których mówiła, to jest zwiększenie budżetu NFZ-u, czy cały budżet funduszu? Odpowiedziała, że kwota ta, to tegoroczne zwiększenie budżetu NFZ-u. Do tej wypowiedzi odniosła się także Jadwiga Radziejewska.
– Pani dyrektor, na pewno to jest pomyłka, bo pan minister Cieszyński pani to powiedział, po czym to sprostował. Tegoroczna dopłata wynosiła 4 mld zł, było 96 mld zł, teraz jest 100 mld zł. Z tych 4 mld zł – 3,2 mld zł już poszło na programy lekowe, a na szpitale zostało 630 mln zł i my z tych pieniędzy mamy dostać 2%. Co do drugiego stwierdzenia pani dyrektor Krystyny Śliwińskiej, to też jest nieprawda. Szkoła Główna Handlowa opracowała raport, który zostanie opublikowany we wrześniu, z którego wynika, że jest odwrotnie – 89% szpitali jest w takiej sytuacji jak ZOZ Kłodzko. Wszystkie 370 szpitali pogorszyło wynik finansowy – stwierdziła dyrektor ZOZ. – Nikt nie jest doskonały. Być może można było zrobić coś lepiej, coś inaczej, ale chcę przypomnieć, że w 2016 r. przeprowadzony w naszym ZOZ-ie audyt zewnętrzny wykazał, że taka będzie tendencja, jeżeli nic się nie zmieni. Czyli już wtedy audyt, przeprowadzony na zlecenie starostwa, przewidział, to co się dzisiaj dzieje – dodała Jadwiga Radziejewska.

Na słowa Krystyny Śliwińskiej odpowiedziała też Małgorzata Jędrzejewska-Skrzypczyk.
– W swojej poprzedniej wypowiedzi wyraźnie powiedziałam, że powinniśmy działać ponad partyjnymi szyldami. Uznaję też fakt, że wina leży nie tylko po stronie obecnego rządu. Nie chodzi o to, żeby tutaj odczarowywać rzeczywistość, tylko żeby stwierdzać fakty. Oczywiście żaden rząd nie dawał sobie rady z tzw. służbą zdrowia, ale była możliwość przez sąd domagać się pieniędzy za nadwykonania i te pieniądze po jakimś czasie nam budżet zasilały. Równia pochyła rozpoczęła się z chwilą utworzenia sieci szpitali, gdzie nie ma kontraktu, tylko jest przydzielony ryczałt i z tego wynika, ze poszczególne kontrakty są niedoszacowane, a zaczęło się to w 2017 r. – powiedziała.

Spotkanie było bardzo merytoryczne. Bardzo konkretne pytanie – zarówno Jadwidze Radziejewskiej jak i Małgorzacie Jędrzejewskiej-Skrzypczyk – zadał radny Artur Turański.
– Czy w ślad za raportem o stanie szpitala, został opracowany program naprawczy? Czy w tym programie brana jest choćby pod uwagę możliwość zamknięcia szpitala i poradni specjalistycznych w Nowej Rudzie w tym roku? Czy w ślad za raportem o stanie szpitala opracowany został program naprawczy, w którym istnieje taka możliwość? – zapytał radny.
– Zgodnie z ustawą, program naprawczy musi powstać trzy miesiące po przyjęciu sprawozdania finansowego. Sprawozdanie zostało zatwierdzone w czerwcu, ale nie będziemy czekać do września, tylko już pracujemy nad programem naprawczym. Na razie mamy założenia do programu naprawczego, bo to, że zawieszone są przyjęcia i jest ustalanie kolejek, to jest element programu naprawczego. To, że nawet w Nowej Rudzie pan doktor Stępkowski ustala kolejkę, co do tej pory nie miało miejsca, to też jest element tego programu. Na dzisiaj pytanie: czy w Nowej Rudzie będzie szpital, czy nie? – pozostaje bez odpowiedzi – powiedziała dyrektor Jadwiga Radziejewska.

Na koniec, z inicjatywy Reginy Wałęsy, przewodniczącej Komisji Zdrowia i Ekologii Rady Miejskiej w Nowej Rudzie, radni wystosowali do Michała Dworczyka apel o podjęcie stanowczych działań dotyczących funkcjonowania Zespołu Opieki Zdrowotnej w Kłodzku.

Str. 6-7 w numerze 387 tygodnika „Noworudzianin” dostępnym w archiwum.




Numer 387
12-18 lipca 2019 r.

Pobierz tutaj (pdf)

Dodaj komentarz