Nie chcieli udzielić pomocy?

Znieczulica ludzka, czy zaniedbanie obowiązków służbowych przez pełniących dyżur w ubiegłą sobotę w noworudzkim szpitalu, w ramach nocnej i świątecznej pomocy medycznej. Sprawę będzie wyjaśniała Jadwiga Radziejewska, dyrektor Zespołu Opieki Zdrowotnej w Kłodzku

– W sobotę 25 lipca do mojej 89-letniej mamy przyszła opiekunka i zauważyła, że coś z nią jest nie tak. Zadzwoniła do głównej opiekunki mojej mamy, ta zaś zadzwoniła do mnie, informując, że coś się dzieje z mamą. Stwierdziła, że z mamą nie ma kontaktu słownego, ma zapadnięty policzek, jest cała czerwona i ma prawie 39 stopni temperatury. Powiedziała mi też, że zadzwoniła po pomoc medyczną, a pani która odebrała telefon poprosiła o dane mojej mamy, po czym stwierdziła, że nie przyjadą, bo to jest starsza osoba, nie ma szpitala, a nie będą jeździć szukać jej miejsca i się rozłączyła – mówi ze łzami w oczach Adam Orwat. – Natychmiast poszedłem do mamy, zobaczyłem jak wygląda sytuacja i długo się nie zastanawiając, zadzwoniłem na policję, ale na numer 997. Przekierowało mnie na numer 112, czyli do Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego we Wrocławiu. Przedstawiłem sytuację jaka przed chwilą zaszła. Za chwilę oddzwonili do mnie informując, że zostało zgłoszone zlecenie i karetka już jedzie. Rzeczywiście, po 25 minutach karetka przyjechała. Lekarz podał mamie leki, oprócz tego wypisał receptę, którą natychmiast zrealizowałem i te leki również podano mojej mamie. Medycy walczyli o zdrowie, a nawet mogę powiedzieć – o życie mojej mamy – prawie godzinę i dopiero zaczęło się poprawiać – zaczęła się odzywać, ogólnie lepiej zaczęła wyglądać – dodaje nasz rozmówca.
Na tym jednak sprawa się nie kończy, Adam Orwat już w poniedziałek próbował telefonicznie złożyć skargę do dyrektora ZOZ Kłodzko na pracowników pełniących dyżur w sobotę w Nowej Rudzie. Niestety nie udało mu się połączyć, ale twierdzi, że jeżeli nie uda mu się połączyć, to pojedzie do Kłodzka, by osobiście złożyć skargę.
– Tak nie może być, że jak ktoś jest starszy, to nie otrzymuje należnej mu opieki medycznej. Tu chodziło o życie mojej matki i ja tak tego nie zostawię – mówi Adam Orwat.
O zaistniałą sytuację postanowiliśmy zapytać Jadwigę Radziejewską, dyrektor Zespołu Opieki Zdrowotnej w Kłodzku.
– Muszę odsłuchać tą rozmowę, bo powiem szczerze nie chce mi się wierzyć w treść wypowiadanych słów. Podejrzewam, że nawet najmniej wyedukowana pielęgniarka, już nie powiem lekarka, nawet jakby miała to w zamyśle, to by tego nie wyartykułowała – twierdzi Jadwiga Radziejewska. – Oczywiście mogła powiedzieć o poinformowaniu karetki, bo jak ktoś podał objawy i wiek tej pani, to mogła zasugerować wezwanie karetki, co było zasadne i najprawdopodobniej wymagała hospitalizacji – dodała dyrektor.
Dopytaliśmy o najbardziej bulwersujące słowa, które miała usłyszeć opiekunka dotyczące wieku kobiety – braku szpitala i tego że nie będą jeździć szukać jej miejsca.
– Mało prawdopodobne. Jak to nie ma szpitala? Bystrzyca nie ma szpitala, ale żadnego pacjenta Kłodzko nie odsyła. Co to za stwierdzenie „nie ma szpitala”? Jest szpital – nawet jakby nie było miejsca w Kłodzku, to jest szpital w Wałbrzychu. Muszę sprawdzić, kto w sobotę w Nowej Rudzie miał dyżur i odsłuchać rozmowy. Są różni ludzie, coś mógł powiedzieć, ale nie wierzę, że aż tak głupio – mówi Jadwiga Radziejewska.

Str. 11 w numerze 439 tygodnika „Noworudzianin” dostępnym tutaj.



Numer 439
31 lipca – 6 sierpnia 2020 r.



POBIERZ ZA DARMO TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *